Zielony korektor. Jak używać go, żeby nie być Shrekiem?

Znacie tego zielonego ogra z animowanych filmów Disneya, prawda? To było moje pierwsze skojarzenie, gdy usłyszałam o… zielonym korektorze do makijażu!

Dziś opowiem wam o jego zastosowaniach (korektora, nie Shreka), kilku zaletach i podpowiem, jak malować się zielonym korektorem, aby nie wyglądać jak tytułowy Shrek. Oczywiście jest to zbiór moich doświadczeń z praktykami osób, które naprawdę się na tym znają, więc mam nadzieję, że wpis będzie interesujący. Zapraszam serdecznie! Miłego czytania 🙂

Po co mi zielony korektor?

To kosmetyk idealny dla każdego, kto ma cerę naczynkową. Wiem, co mówię, bo ja mam właśnie taką i nie wyobrażam sobie już malować się czymś innym, odkąd zielony korektor wpadł w moje ręce.

Podobno jest też doskonały do maskowania zaczerwienień skóry i czerwieniących się na twarzy zmian trądzikowych. Tego nie potwierdzę, bo – na całe szczęście – trądzik mam już za sobą. Nie mniej jednak znajoma kosmetyczka potwierdziła mi, że zielony korektor stosuje się w makijażu właśnie na tego typu niedoskonałości, których zwykłe fluid nie chce zamaskować.

Teoria barw dopełniających się

Skuteczność zielonego korektora tkwi w jego nietypowym kolorze. Jak to możliwe, że zieleń tak dobrze kryje zaczerwienienia?

Żeby to wyjaśnić, musimy sięgnąć do sztuki (malarstwa lub bardziej współcześnie projektowania graficznego), gdzie znane są tzw. barwy dopełniające się. Sama byłam zaskoczona, gdy poznałam tę teorię. Okazuje się, że niektóre kolory po zmieszaniu w odpowiednich proporcjach zamieniają się w szarość – to właśnie barwy dopełniające się. Tak naprawdę każdy kolor z palety ma swój kolor dopełniający. No dobrze, tylko co nam to właściwie daje.

Ano to, że kolorem dopełniającym dla czerwonego jest zieleń, więc zastosowanie zielonego korektora pozwala zamaskować zaczerwienienie i sprawić, że będzie mniej widoczne, wtapiając się w neutralny kolor skóry.

Kluczowe jest jednak to „w odpowiednich proporcjach”.

Jak używać zielonego korektora?

Pamiętajcie, że niewłaściwie użyty zielony korektor będzie widoczny, a przecież żadna z nas nie chce wyglądać jak Shrek. W zielonym nam nie do twarzy. Jak więc zrobić to dobrze? Oto kilka wskazówek.

1. Makijażyści podkreślają, że najważniejsza jest ilość – lepiej użyć za mało i dołożyć, niż pomalować na zielono pół twarzy i nie móc tej zieleni usunąć. Sekretem jest więc UMIAR w stosowaniu zielonego korektora. Wystarczy naprawdę odrobina, żeby zmniejszyć widoczność naczynka, zaczerwienia czy plamki.

2. Drugą ważną rzeczą jest to, że zielony korektor stosujemy tylko punktowo. Nie wolno nakładać go na całą twarz, bo w miejscach, w których nie było zaczerwienienia, będzie widoczny. Do tego należy nakładać pod podkład – jak zresztą każdy inny stosowany w makijażu. Najpierw ukrywamy niedoskonałości, a potem wyrównujemy koloryt cery i wykańczamy makijaż.

Czym nakładać korektor?

Jak się okazuje, to również ma znaczenie! Możemy zrobić to palcami. Próbowałam tej techniki na początku i szło mi całkiem nieźle, choć precyzja była taka sobie, a do tego zielony korektor w większości zostawał  na moich palcach.

Co sprawdziło się u mnie najlepiej do nakładania zielonego korektora? Z czasem odkryłam, że najwygodniej jest nakładać go syntetycznym pędzelkiem – najlepiej takim do podkładu, ale mniejszym, którym z łatwością będziemy mogli „stemplować” zielonym korektorem po wybranych miejscach twarzy. Choć sprawdzi się też zwilżony beauty blender, którego spiczasta końcówka pomoże nanieść zielony korektor tylko tam, gdzie chcemy.

Zatem (uzbrojone w moje wskazówki i całą tę wiedzę) idźcie i malujcie się zielonym korektorem. A potem dajcie znać, jak podobają się wam efekty. 🙂

Tagi: , , , , , ,

Powiązane Artykuły

Klaudia
przez Klaudia
Poprzedni Wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0 udostępnień